sb, 08 listopada 2014

Historie niezwykłe Andrzeja Magiera

Na fali. Blog Włodzimierza Machnikowskiego

Andrzej Magier ma bardzo oryginalne hobby. Lubi ludzi, kocha życie i cieszy się każdą jego chwilą. Ważne też, że nie ukrywa tego przed światem, tylko dzieli się. Andrzej zaraża pozytywną energią i przyciąga wewnętrzną radością i uśmiechem, który wyzwala pogodę ducha. Jest przy tym pasjonatem biegania ze wspaniałą - mistrzowską biografią...

Andrzeja poznałem, gdy był czołowym supermaratończykiem świata. Opowiadał bardzo zajmująco o swych podbojach, dlatego często gościł w radiowym studiu. Podczas zawodów wrażenie robił nie tylko urokiem osobistym , ale wdziękiem wianuszka otaczających go fanek. 

Kiedy zaczynał opowiadać o rzeczach, które mogły przydarzyć się tylko Jemu, wokół zapadała cisza...

 

Na przełomie wieków startował we Francji. W przeddzień zawodów na odprawie pomyliły mu się "o'clocki" , usłyszał "nine" zamiast"eight". Kiedy pojawił się na starcie rywale byli już 20 minut z przodu. Magier przebrał się w kilka minut i po upływie niespełna godziny doścignął ostatniego w stawce. Metę osiągnął jako drugi. Do zwycięzcy - Czecha Jelinka stracił około dwóch minut. A Jelinek to był ktoś, bo wkrótce wygrał zawody PŚ.

 

W latach 90-tych Andrzej do nocy ustawiał trasę Maratonu Solidarności. Rano spotkaliśmy się w biurze zawodów. Po czterech godzinach snu Magier zdecydował - biegnę. Na mecie był dziesiąty. Maraton zajął mu coś ok. 2,5 godziny.

 

afryka

 

Do dziś żałuje, że w 1987 roku nie skoczył na bungee ( bandżi oczywiście) z mostu w Queens Town. W związku z tym, że w Nowej Zelandii był wówczas bardziej popularny niż w Polsce, zaproszono go nad rzekę, która płynęła 100 metrów pod mostem. Nie mniejsze wrażenie niż owe 100 metrów zrobiło na Andrzeju 100 dolarów, których nie musiałby płacić za przyjemność "jumpa". W Polsce to był majątek. Niestety konieczność biegania uniemożliwiła skakanie...

 

Andrzej Magier współpracował też z Bondem. Jamesem Bondem...

W Anglii pracował w najsłynniejszej stoczni jachtowej - Sunsicker International Poole Ltd. Był bardzo cenionym... stolarzem. Między innymi szlifował burtę jachtu budowanego dla Władimira Putina. Nie było to nic wymyślnego. Ot, łajba za 10 mln funtów. Szejkowie arabscy zamawiali cztery razy droższe.

Pieniądze nie były jednak najważniejsze. James Bond, jak wiadomo, lubił "śmignąć " sobie czasami na jachcie. W najnowszej wersji czynił to na jednostce, którą dopieszczał sam... Andrzej Magier. Naszego bohatera nie mogło oczywiście zabraknąć na pierwszej oficjalnej prezentacji filmu w kinowym pałacu w Londynie. Nic dziwnego, niewykluczone, że"007" kolejny raz nie zginął tylko dlatego, że rękę do jachtu przyłożył sympatyczny ex-biegacz z Gdyni. Z tym "ex" to też nie do końca prawda, bo Andrzej z biegania nie rezygnuje. Na pewno wróci i na pewno będzie o tym głośno z racji niezwyczajnych okoliczności. 

On inaczej nie umie...

Włodzimierz Machnikowski

Jak się człowiek nagada na antenie, to pisanie nabiera właściwości terapeutycznych, pozwala poukładać myśli, nabrać dystansu, wyciszyć emocje...

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież