sb, 16 sierpnia 2014

O Bartoszu Sarnowskim z sympatią

Na fali. Blog Włodzimierza Machnikowskiego

Były prezes Lechii Bartosz Sarnowski jest wściekły. Przyczyną jest sugestia, która pojawiła się w naszym radiu, jakoby odejście z klubu było spowodowane zaległościami w płatnościach za nowych piłkarzy. Oświadczam, że to nieprawda....Prezes Sarnowski w Lechii był łącznikiem między starymi a nowymi czasy.

Władzę otrzymał z rąk Andrzeja Kuchara a oddał nowym właścicielom z zagranicznej grupy kapitałowej. Swoją robotę wykonał porządnie, a zadanie wcale łatwe nie było, bo w klubie pojawili się nowi ludzie, których kompetencje dopiero trzeba było określić. Do tego trzeba było zwalniać trenerów , kontraktować piłkarzy i o to poszło... 

Zasugerowaliśmy, że odejście Sarnowskiego i Pawła Bartoszewicza może mieć związek z nieterminowym przekazywaniem pieniędzy za piłkarzy - konkretnie Bartłomieja Pawłowskiego. Sugestia okazała się nieprawdziwa. 

Z oficjalnego oświadczenia dowiedzieliśmy się, że obaj członkowie zarządu biało-zielonej spółki mieli inne niż właściciele koncepcje kierowania firmą i dlatego zrezygnowali z pracy.

 

Dla mnie bardziej przekonująca była reakcja kibiców. To bezcenne dla każdego prezesa, trenera i piłkarza. Otrzymałem kilka telefonów, w których moi rozmówcy żarliwie przekonywali, że nawet jeśli coś można prezesowi zarzucić, to na pewno nie brak transparentności w działaniach finansowych. Tym bardziej, że prezes Sarnowski miał akurat za transfery i ich finalizację nie odpowiadać, co akurat nie do końca ogarnąć potrafię.

 

Przez ponad 20 lat wykonywania zawodu dziennikarskiego nabyłem pokory względem kompetencji kibiców. Oni naprawdę wiedzą dużo, często więcej od nas dziennikarzy. To przekonanie w całej sprawie jest dla mnie kluczowe.

 

Puentując... Panie prezesie Sarnowski , zapamiętam Pana jako człowieka oddanego Lechii, eleganckiego, powściągliwego i płacącego rachunki w terminie, o czym tak żarliwie przekonali mnie kibice.

 

Dla rozładowania ewentualnych złych emocji zapis rozmowy telefonicznej, w której uczestniczyłem kilka dni temu pędząc urlop nieopodal Lipusza na Kaszubach

 

J- Halo Radio, chciałem zamówić taksówkę.

M-Może być problem panie Andrzeju. Jestem na urlopie. Do Gdańska mogę podjechać najszybciej za trzy godziny.

J-..... Przepraszam, a to nie jest Radio Taxi ?

M-Radio Gdańsk, Włodzimierz Machnikowski

J-Aaaaaa, tu Andrzej Juskowiak przepraszam, wcisnąłem nie to Radio.

Włodzimierz Machnikowski

Jak się człowiek nagada na antenie, to pisanie nabiera właściwości terapeutycznych, pozwala poukładać myśli, nabrać dystansu, wyciszyć emocje...

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież