pon, 24 marca 2014

Wchodzę do blogosfery RG

Okiem pana M. Blog Piotra Mirowicza

Wchodzę do blogosfery. Nieśmiało. W głowie rodzi się mnóstwo pytań i wątpliwości. Czas zacząć pisać…ale jak i co? Początki bywają trudne. Jednak zanim doszło do "początku", było tak...

 

 - Chcesz pisać bloga? - zapytała mnie A.

 - Eeeee.... ale.. - nie wiedziałem, czy te słowa są skierowane do mnie, bo w pokoju do którego weszła A., poza mną było kilka osób. A. nie zwróciła uwagi na wypowiedziane przeze mnie "eeee” i „ale", ale kiedy jej wzrok spotkał się z moim... już wiedziałem, że mówi do mnie.

 - Zastanów się i daj mi jutro znać. - dodała.

 - Dobrze ale... - to były jedyne słowa, które byłem w stanie w tej chwili wypowiedzieć. Wiedziałem już, że mówi do mnie, ale nie rozumiałem jeszcze co mówi.

 - Jutro usiądziemy i porozmawiamy. - dodała i wyszła z pokoju.

 

 Po powrocie z pracy rozmawiałem z żoną (na potrzeby bloga, żona będzie nazywana przeze mnie M.).

 

 - Dostałem propozycję, chcą żebym pisał bloga. - powiedziałem M. i chciałem poznać jej zdanie na ten temat.

 - Ooo! Fajnie. A o czym będziesz pisał. - M. z uśmiechem na twarzy starała się dowiedzieć więcej.

 - No właśnie nie wiem. - odpowiedziałem jej z podłamanym głosem. - Co by ludzi zainteresowało? - zacząłem głośno się zastanawiać, przy okazji chciałem, żeby dodała mi otuchy i pomogła w rozwiązaniu mojego problemu.

 - W sumie to nie wiem. Ciężko powiedzieć. Jest wiele spraw, o których mógłbyś pisać. Tylko co ludzi mogłoby zainteresować? - dodała. Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Chciała pomóc, ale nie wiedziała do końca jak.

 - Trudno tak się dopasować. Z jednej strony chciałbym pisać o tym i o tamtym. A z drugiej strony wiem, że są to tematy, które nikogo nie zainteresują. - tłumaczyłem M. moje rozterki na temat propozycji, którą otrzymałem.

 - Może o polityce? - M. wypowiedziała to zdanie, jakby ten pomysł zrodził się w jej głownie w ciągu ostatniej sekundy.

 - Nieee.... polityka to... a z resztą sama wiesz. - jej pomysł mi się nie spodobał. W sumie mógłbym pisać o polityce, ale co ja tam wiem. Nasze małe pomorskie podwórko trochę znam. A o wielkiej polityce piszą dużo lepsi, którzy znają się na wszystkim.

 - No to w takim razie, pisz o bieganiu. - M. nie wiele zrobiła sobie z mojej opinii na temat jej pierwszego pomysłu i nadal chciała wymyślić dla mnie temat, na który mógłbym pisać. Bardzo cenie jej pomysły. W zasadzie 99% jej pomysłów staje się moimi. Tym razem jednak bieganie uznałem za kompletny niewypał.

 - Nie. To też nie jest dobry pomysł. - jej propozycja nie przypadła mi do gustu. - Sportowe buty i dresy nie czynią ze mnie eksperta w tej dziedzinie. – odpowiedziałem mojej żonie mając nadzieję, że się nie obrazi.

 

Nie obraziła się. Wyczuwałem jednak rezygnację w jej głosie.

 - No to już sama nie wiem. - M. traciła nadzieję na pomoc w rozwiązaniu mojego problemu.

 - Chciałabym ci pomóc, ale nie wiem jak. - dodała.

 - No właśnie. Chyba powiem jutro A., że to nie wypali. Nie mam fajnych tematów i co najważniejsze pomysłu na bloga. - dodałem.

 

Usiadłem przy stole. M. zaczęła krzątać się po kuchni. Z telewizora dobiegały dźwięki „życie, życie jest nowelą nananana ”.

Przypomniałem sobie słowa, które usłyszałem rano od A.: "Pisać bloga". "Usiądziemy i porozmawiamy". "Zastanów się". Nad czym ja mam się zastanawiać? – pomyślałem.

 

M. trzymając w rękach garnek stanęła w drzwiach.

 

- Pisz po prostu o pracy! - powiedziała po chwili.

 - O pracy? - byłem zdumiony, że wpadła na taki pomysł. Można śmiało powiedzieć irracjonalny pomysł. Kto o zdrowych zmysłach pisze o pracy? Nie jestem pilotem, który wsiadając do samolotu nigdy nie ma pewności czy z niego wysiądzie. Nie jestem też nauczycielem, który za każdym razem wchodząc do klasy zastanawia się, czy dziś zostanie nagrany telefonem komórkowym przez swoich uczniów, którzy zakładają mu na głowę kosz na śmieci. Nie jestem też eurodeputowanym, a co za tym idzie, niemieccy celnicy są dla mnie mili. Po co miałbym pisać o mojej pracy? Kogo to zainteresuje?

- Tak! Codziennie spotykasz ciekawych i interesujących ludzi. Jesteś w niezwykłych miejscach. Robisz rzeczy o jakich wiele osób marzy. Pisz o swojej pracy. - M. była pewna, że jej pomysł jest najlepszy na świecie.

- Muszę to przemyśleć. - powiedziałem zrezygnowany, bo nie wierzyłem, że pisanie o mojej pracy, może kogokolwiek zainteresować.

- A pamiętasz jak byłeś w "tym miejscu"? I w "tamtym? Jaki byłeś zadowolony, kiedy poznałeś "tego"? Pamiętasz swoją radość, kiedy pomogłeś "tej rodzinie"? - M. zaczęła wymieniać nazwiska, miejscowości i zdarzenia. W jej oczach widziałem błysk.

- Pamiętam każde z wymienionych przez ciebie miejsc. Pamiętam tych wszystkich ludzi. Ale myślisz, że kogoś to zainteresuje? - pytałem M. ale tak na prawdę pytałem samego siebie.

- No pewnie. Ja też chciałabym mieć taką pracę! - powiedziała, uśmiechnęła się i wróciła do kuchni.

 

Przeanalizowałem rozmowy z M. i A. Postanowiłem. Będę pisał.

 

Blog będzie o modzie. Tfu! O moim życiu. O pracy, doświadczeniach i spotkanych ludziach. O poglądach bez wymieniania poglądów. O sprawach ważnych dla mnie i dla Jana N. lub Jana K.

 

Na moim blogu nie będzie: niecenzuralnych słów i nazwisk.

Piotr Mirowicz

Obserwuję i piszę...

Więcej w tej kategorii: Wrzutek, Burek i reszta... »

Komentarze   

0 # Hanna 2014-03-25 00:35
No, to mamy tradycyjny model rodziny. Mąż kreatywnie myśli nad formułą bloga, a żona krząta się po kuchni!:)
Powodzenia Piotrze, masz talent i błysk. Uważaj na ortografię:) I na gender:))))) Bo ponoć grasuje i może wypędzić Twoją żonę z kuchni i wtedy Ona zasiądzie za stołem, a Ty będziesz wyglądał z kuchni i inspirował! I Twojego bloga nie będzie:))))))
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+1 # A 2014-03-24 21:19
To ja jestem ta A, co weszła do pokoju i zapytała, czy chcesz pisać bloga. Sorry, że w końcu nie usiedliśmy i nie porozmawialiśmy . Taka jest ta nasza praca i Ty o niej pisz. Jestem pewna, że będzie ciekawie, bo jestem pewna, że ciekawie potrafisz pisać. Powodzenia.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież