śr, 26 marca 2014

Wrzutek, Burek i reszta...

Okiem pana M. Blog Piotra Mirowicza

Pod osłoną nocy mężczyzna przerzucił dziesięciomiesięcznego kundelka przez płot tczewskiego schroniska. Pies uderzył w mur i runął na ziemię.

Pan miał pecha, bo zrobił to pod okiem kamer. Pies miał szczęście, bo nic mu się nie stało i uwolnił się od właściciela, po którym (prawdopodobnie) wszystkiego można się spodziewać. Niebawem znajdzie nowy dom, w którym miejmy nadzieję ktoś go pokocha.

To nie pierwsza i (niestety) zapewne nie ostatnia sprawa znęcania się nad zwierzętami, którą będę musiał opisywać. Los czworonogów jest zależny od nas (LUDZI). I dopóki my (LUDZIE), tego nie zrozumiemy i dopóki kary nie będą surowe (surowsze) i rzeczywiście egzekwowane, będzie dochodziło do takich sytuacji. Znów należy napisać – niestety.

Kilka dni temu pojechałem do tczewskiego schroniska. Film z brutalnego przerzucania psiaka przez płot wstrząsnął mną. Chciałem zobaczyć jak czuje się zwierzę.

Niewielkie schronisko. Na uboczu. Czyste. I bardzo głośne. Tak to w schroniskach wygląda. Kto był, ten wie, o czym pisze. Psy na widok obcych szczekają, podbiegają do krat. Próbują zwrócić na siebie uwagę. Weź mnie! Wybierz mnie! Zobacz jakie mam zęby! Każdy z czworonogów zachowuje się jak modelka przed obiektywem fotografa.  To przecież tylko zwierzę, a będąc w schronisku ma się wrażenie, że zwierzęta doskonale zdają sobie sprawę, że za chwilę, któreś z nich może znaleźć nowy dom. Niezwykłe przeżycie, które pozostaje w pamięci.  

- Jesteśmy zbulwersowani. – powiedziała mi podczas wizyty w schronisku pracująca tam pani A. - Od kilku lat wyjeżdżamy na interwencje. Najczęściej do pobliskich gospodarstw. Znajdujemy tam wygłodzone i wychudzone zwierzęta. Z zaciśniętą na szyi kolczatką albo przywiązane do budy na krótkim łańcuchu. Ale nagranie monitoringu nami wstrząsnęło. – dodała opiekunka.

Zobaczyłem psiaka. Krótkie nóżki i pysk rasowego psa. 10 miesięcy. Szczekał i machał ogonem. Garnął się do ludzi. Gdybym miał więcej czasu, chwyciłbym za smycz i poszedłbym z nim na długi spacer. Pracownicy schroniska nazwali psiaka WRZUTEK, bo został „wrzucony”.

Co zrobił Wrzutek, że jego właściciel chciał się go pozbyć? Załatwił się na podłogę w salonie? Pogryzł buta? A może miał za krótkie nóżki i brak rodowodu? Być może jego właścicielowi było wstyd, bo przed pojawieniem się psiaka w domu, sąsiadom i znajomym opowiadał, że będzie miał psa z rodowodem takiego jak na filmach? A tu…taki psikus.

Dwa dni później otrzymałem informację, że policja złapała mężczyznę. Pomogli świadkowie i film z monitoringu. Pomogło również nagłośnienie sprawy przez media.

A co by było, gdyby zatrzymany przerzucił psa z drugiej strony płotu, tam gdzie nie ma kamer? Co by było gdyby film z tego nagrania nie trafił do internetu? I wreszcie, co by było gdyby tym brutalnym zajściem nie zainteresowałyby się media? Pewnie nic. Pies kolejne lata spędziłby za kratami, a jego były właściciel zapomniałby o kundelku.

Mężczyzna tłumaczył się policji, że zwierzak należy do kolegi, który kazał mu się go pozbyć. A jak najprościej pozbyć się psa? Wystarczy podejść pod schronisku i przerzucić zwierzaka przez dwumetrowy płot. Przecież pies to taki prawie kot i też zawsze spadnie na cztery łapy i też ma siedem żyć. I pies i chomik i kot, a nawet żyrafa w duńskim zoo, mają jedno życie. I warto o tym pamiętać.

Ktoś powie, no dobrze, chciał pozbyć się psa wiec zostawił go w schronisku. Nie przywiązał do drzewa w środku lasu. Nie zaczepił  smyczy na hak holowniczy i nie wjechał na autostradę. Nie wrzucił do jedzenia gwoździ czy trutki na szczury. Nie zagłodził na śmierć. Po prostu przerzucił przez płot. Pies miał trafić do schroniska i trafił. Nic przecież się nie stało.

A właśnie, że się stało!

- Przecież gdyby ten mężczyzna przyszedł i powiedział, że nie może się zaopiekować psem, na pewno byśmy go wzięli. – powiedziała mi podczas wizyty w schronisku opiekunka zwierząt. - Umieścilibyśmy zdjęcia w internecie, z informacją, że pies szuka domu. W ciągu kilku dni, ktoś by się nim zainteresował. Szybko znaleźlibyśmy dla niego nowy dom i kochających ludzi, którzy by się nim zaopiekowali. Nie rozumiem dlaczego ktoś to zrobił. – dodała przejęta.

Co dalej z Wrzutkiem? Psiak sobie poradzi. Ma dobrą opiekę. Niebawem znajdzie nowy dom. Zastanówmy się lepiej, co z pozostałymi: z Burkiem, Miśkiem i Bonifacym. Może ich też ktoś weźmie? Albo po prostu… się ich nie pozbędzie.

Piotr Mirowicz

Obserwuję i piszę...

Komentarze   

0 # Stevgringe 2020-01-17 18:20
Organic Viagra Cialis generic isotretinoin acne find real visa cod only Buy Atarax No Rx Fast Shipping
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # niewlasciciel 2014-04-03 10:01
Ciekawe czy byly wlasciciel Wrzutka ma jakies wyrzuty...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # elololo 2014-03-27 09:17
Niezła wrzutka.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież