pon, 03 listopada 2014

Polski kompleks starszego brata

Blog Leszka Szmidtke

Od wydarzeń na kijowskim Majdanie mija kolejny miesiąc. Nie będę pisał o postawach Ukraińców, bo dawno mnie tam nie było i nie obserwuję osobiście zmian tam zachodzących. To ciągle tworzące się społeczeństwo, które tradycję walki o własną państwowość ma długą, ale tradycji własnego państwa nie ma prawie wcale. Niewiele ponad 20 lat jest niczym wobec wyzwań, które stoją wobec dźwigania ciężaru odpowiedzialności za swoje państwo. No i co trzeba podkreślić, że taki powstający byt zwykle najlepiej się jednoczy w obliczu wroga zewnętrznego.

Na szczęście my tym razem nim nie jesteśmy. Polskie postawy są zarówno bardziej złożone, jak też nie mamy jako państwo i społeczeństwo pomysłu na ten konflikt. Jak bardzo jest zróżnicowane podejście do tego, co dzieje się na wschodzie przekonałem się w szpitalnej sali. Żywa jest pamięć Wołynia i żyją ludzie pamiętający te tragiczne wydarzenia. Niejako równolegle żywa jest pamięć, że kiedyś spora część Ukrainy była w granicach Rzeczypospolitej. Ten fakt powoduje u wielu Polaków postkolonialny kompleks.

Oburzamy się na Niemców, że pamiętają gdzie w 1937 roku sięgały wschodnie granice ich państwa, a wielu z nas zachowuje się w gruncie rzeczy tak samo. Łagodniejszą wersją tej postawy jest tzw. kompleks starszego brata. Z niej wynika, że wiemy lepiej i w ogóle jesteśmy lepsi. Coś podobnego jak można ciągle jeszcze obserwować w postawach niektórych Francuzów i Anglików, wobec mieszkańców ich dawnych kolonii. Niby zaakceptowali niezależność Algierii, Maroka, Indii lub Egiptu, ale wobec mieszkańców tych krajów uważają się za kogoś lepszego.

Wreszcie są Polacy odwracający się plecami do wydarzeń na wschodzie i południu Ukrainy. No bo po co pchamy palce w drzwi? Jeszcze narazimy się Rosji, sankcje kosztują, a czy nam mimo wszystko źle itp. U innych wprawdzie jest jakaś forma solidarności z Ukraińcami, ale raczej dlatego, że ich walka ma antyrosyjski charakter. Wiadomo, że nic tak nie łączy jak wspólny wróg. Do tego dochodzi pytanie jak im pomóc? Teraz i ewentualnie później. To pytanie nie ogranicza się do społeczeństwa, ale też do rządzących. Powinny w ministerialnych szufladach spoczywać różne scenariusze – także te najbardziej mroczne.

Tymczasem nowy rząd, a szczególnie minister spraw zagranicznych wydają się być bardziej bezradni niż poprzednicy. Nie ma znaczenia jaki jest osobisty stosunek Grzegorza Schetyny do „wschodnich spraw”. Dla ogółu Polaków ważne jest to (nawet jeżeli nie chcą tego przyjąć do wiadomości), że dwaj nasi sąsiedzi są skonfliktowani i zarówno trwanie, jak też zakończenie odbije się na naszej przyszłości. Trzeba przygotować do tego zarówno państwo, jak i społeczeństwo.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież